Był prezent na Mikołaja, jest i prezent pod choinkę. W sobotę, 20 grudnia, siatkarze Enei KKS-u Kozienice wywalczyli dwa punkty po szalonym, pięciosetowym boju w stolicy z tamtejszym Metrem. Podopieczni Krzysztofa Jeziorowskiego i Michała Ostrowskiego zaczęli od prowadzenia, potem musieli gonić wynik, a ostatecznie postawili na swoim i zrewanżowali się rywalom. To lubimy najbardziej – thrillery z happy endem. Po takim meczu można sobie nawet darować „Szklaną pułapkę” w te święta.
Kozieniczanie rozpoczęli spotkanie w składzie: Wojciech Kwiecień na rozegraniu, Daniel Ostrowski i Dominik Bigos w przyjęciu, Maksymilian Taracha i Michał Ostrowski na środku, Piotr Skałbania w ataku i na libero Robert Głogowski. Czyli w tej formacji, która ostatnio najczęściej meldowała się na pierwszy gwizdek.
Metro długo bez celownika
Początek spotkania upłynął pod znakiem dużej nieskuteczności gospodarzy w polu serwisowym. Siatkarze Metra hurtowo psuli zagrywki (około 10 w pierwszym secie), ale dość skutecznie razili w ataku. W efekcie, do stanu po 12:12, gra toczyła się punkt za punkt. Wtedy KKS się oderwał. Przy stanie 12:14 trener gospodarzy wziął czas. Po wznowieniu dołożyliśmy kolejne dwa punkty. Przez dłuższą chwile kozieniczanie trzymali 3-4 punkty przewagi, a dzięki konsekwentnej grze jeszcze zwiększyli dystans w końcówce partii. Ostatecznie wygraliśmy do 20, po autowym ataku Metra.
Odpowiedź gospodarzy
W drugiej partii rywale poprawili zagrywkę. Początek seta to ich lekka przewaga, która z czasem urosła. Przy stanie 9:6 Krzysztof Jeziorowski poprosił o czas. Za chwilę Metro odjechało nam na 11:6. Do gry wróciliśmy przy zagrywce Wojtka Kwietnia. Rywale nie przyjęli dwóch jego serwisów, potem zaatakowali w aut i przy 13:11 to oni prosili o przerwę. W kolejnej akcji postawiliśmy blok i mieliśmy kontakt. Przy wyniku 15:14 mieliśmy przerwę w grę – po naszej stronie siatki z parkietu wyskoczyła zaślepka. Na szczęście obyło się bez kontuzji. Po wznowieniu gospodarze znów nam odjechali, a w polu serwisowym dał się nam we znaki Assendi. Było 18:14. KKS miał swoją szansę na zbliżenie się. Sędzia jednak dopatrzył się bloku i zamiast 19:17 mieliśmy 20:16. Na nic zdały się protesty naszego kapitana. Był to „ostatni gwizdek”. Już w tej partii nie wróciliśmy, przegrywając ją do 18.
As Assendi show
Początek trzeciej partii to popis Igora Assendiego w polu serwisowym. Metro odskoczyło od stanu 3:3 do 7:3, zaliczając po drodze dwa asy. Dalej ta przewaga jeszcze urosła do 10:5, a asa dorzucił też Stachowski. Trzeba było gonić, ale trener Metra szybko reagował. Po wygranej wymianie, przy wyniku 12:9, prosił o czas. Po wznowieniu to gospodarze dwukrotnie zapunktowali, znów powiększając dystans. Przy rezeultacie 16:11 w polu serwisowym zameldował się ponownie Assendi i kolejny raz posłał dwa asy. Wzięliśmy czas, a po wznowieniu… ustrzelił trzeciego asa z rzędu. W następnej akcji Metrowcy postawili blok. Było 20:11, a nasz zespół został rozbity. Ostatecznie seta przegraliśmy do 13.
Siatkarska kolejka górska
Czwartą partię zaczęliśmy od bloku, a następnie – przy dobrych serwisach Bigosa – wygraliśmy dwie wymiany. Po atakach Daniela Ostrowskiego było 1:4. Gospodarze odpowiedzieli, a jakże, serwisami Assendiego i doprowadzili do remisu po 5. Przy stanie 8:7 Krzysztof Jeziorowski wziął czas, aby uspokoić grę. Wygraliśmy wymianę, a w kolejnej akcji nasz blok nie dał się kiwnąć. Dalej długo gra szła punkt za punkt. Po bloku na Danielu Ostrowskim, Metro znów wyszło na prowadzenie (13:12). Na chwilę, bo zaraz błysnął Piotrek Skałbania – atak, as serwisowy i atak, po czym to gospodarze prosili o przerwę (13:15). Za chwilę mieliśmy kolejną pauzę, bo zawodnik Metra zerwał antenkę.
Przy wyniku 15:17 do pola serwisowego wrócił Assendi i dołożył kolejne dwa asy do swojego dorobku. Wzięliśmy czas, a po wznowieniu Taracha zaatakował w aut. Domagał się wskazania bloku, ale zamiast tego otrzymał żółtą kartkę. Następną akcję wygraliśmy, ale potem Metro się oderwało na dwa oczka. Asem odpowiedział Wojtek Kwiecień i przy 20:20 znów schodziliśmy na przerwę. Kolejne dwie akcje to dwa skuteczne bloki KKS-u (20:22). W końcówce seta gospodarzom zabrakło nerwów, znów zepsuli zagrywkę, a na finał partii blok postawił Taracha. Wygraliśmy do 22.
Poszli po swoje
Piątą partię zaczęliśmy od lekkiego prowadzenia (0:2), ale Metro szybko doprowadziło do remisu (4:4). Tylko na krótko. Najpierw akcję KKS-u skończył Daniel Ostrowski, w kolejnej Metro zaatakowało w aut, a potem wymianę skutecznie sfinalizował Skałbania. Przy 4:7 rywale prosili o czas. Strony zmienialiśmy przy stanie 5:8, a przy 6:10 była kolejna przerwa – po kolejnym autowym ataku Metra. Oba wznowienia pomogły rywalom, bo po obydwu psuliśmy serwisy. Gospodarze nie pozostawali dłużni. Mylili się i w polu serwisowym, i w ataku. Nerwy zresztą targały obydwoma ekipami. Przy wyniku 11:13 wzięliśmy czas na uspokojenie, po czym serwis Metra utknął w siatce. Pierwszej piłki meczowej nie udało się wykorzystać, a do serwisu stanął Assendi – ostatnia nadzieja gospodarzy w tym spotkaniu. Kozieniczanie jednak mądrze skończyli sytuacyjną piłkę, obijając blok gości. Było 12:15, a w całym meczu 2:3.
Co w tabeli?
Na sobotę zaplanowano tylko trzy spotkania, z czego dwa w stolicy. W drugim z nich Wola pokonała w trzech odsłonach AZS Olsztyn. W trakcie pisania tej relacji MTS prowadzi 2:1 z Huraganem. W niedzielę Kobyłka zagra z Płockiem.
Zainkasowane dwa punkty pozwoliły nam się nieco umocnić w tabeli. W sumie mamy 12 punktów. Tyle samo co stołeczna Wola. Do Metra tracimy trzy oczka. Każdy punkt może okazać się bezcenny, tym bardziej cieszy tak dobry mecz na koniec roku kalendarzowego. Kolejne spotkanie dopiero 11 stycznia – nietypowo, bo w niedzielę. Wówczas podejmiemy na własnym parkiecie Międzyrzeckie Towarzystwo Siatkarskie. Już dziś zapraszamy do hali przy ul. Głowaczowskiej.
Energii naszym siatkarzom dodają Enea oraz Gmina Kozienice.
KS Metro Warszawa – Enea KKS Kozienice 2:3 (20:25, 25:18, 25:13, 22:25, 12:15)
Metro: Szczucki, Kamiński, Ferenc, Assendi, Stachowski, Pietrzyk, Głód (libero) oraz Kamiński, Mądry, Szewczyk, Graczyk
KKS: Taracha, Kwiecień, Bigos, M. Ostrowski, D. Ostrowski, Skałbania, Głogowski (libero) oraz Makowski, A. Ostrowski, Bartnik, Estevez

